środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 2

Dochodziła czwarta nad ranem, a ja nie mogłam zasnąć. Co jest ze mną nie tak? Pewnie myślicie, że chodzi o tą randkę. Nie, na pewno nie chodzi o nią. Wiem, że coś się ze mną dzieje, ale nie wiem co. Wstałam z łóżka, poszłam do kuchni i nalałam sobie szklankę wody. Rozejrzałam się wokoło, wszystko było po staremu. Książki porozrzucane, ciuchy tak samo, jedzenie nie dojedzone leżało na stole. Muszę się wziąć za to wszystko po południu. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam laptopa i weszłam na twittera. Dostałam dzisiaj z 1000 follow. I wszystko dzięki jednemu zdjęciu z Niallem.Wyłączyłam tt i weszłam na tumblr i facebooka. Zaprosiło mnie jakieś 100 osób. Wow. Zamknęłam laptopa i położyłam się znów spać. Tym razem zasnęłam. 

****

Wstałam o dwunastej, poszłam do łazienki po drodze biorąc ciuchy. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i przebrałam się. Zeszłam na dół i zabrałam się za sprzątanie. Zaczęłam od jedzenia, które od razu wyrzuciłam. Potem pozbierałam wszystkie ciuchy i książki. Ciuchy wyprałam, a książki poukładałam na półkach. Po dwóch godzinach Meg przyszłam do kuchni, zjadła śniadanie i pomogła mi sprzątać. Zajęło to nam jeszcze godzinę, ale przynajmniej cały dom był sprzątnięty, zanim mama Meg wróciła z pracy. Została nam godzina, więc zrobiliśmy pani Steward obiad i poszłyśmy na górę. Usiedliśmy na moim łóżku przed komputerem i przeglądałyśmy tt. Aż mój telefon zaczął dzwonić. Odebrałam.
- Halo?
- Hey, Lily. Tu Niall. - powiedział, a moje serce przyśpieszyło. Spojrzałam na Meg, a ona uniosła pytająco brwi.
- Uhh..Hey. Co u ciebie Niall? - spytałam.
- Wszystko w porządku, a u ciebie? Nie przeszkadzam? - spytał niepewnie.
- Nie, oczywiście, że nie. - powiedziałam szybko. Za szybko.
- Dzwonię w sprawie naszej dzisiejszej randki. Mogę po ciebie przyjechać o 20:00? - spytał
- Jasne. A gdzie planujesz tą randkę? - spytałam speszona. Proszę odpowiedz. Proszę.
- To niespodzianka. Bądź cierpliwa. - odpowiedział, pożegnał się i rozłączył połączenie.
Cholera.

****
o osiemnastej..

Szykowałam się właśnie do wyjścia, a do pokoju weszła Meg z kosmetyczką. Pokręciłam z dezaprobatą.
- Żadnego makijażu, już mówiłam. - powiedziałam stanowczo, a ona namawiała mnie, aż się zgodziłam. Wybrałam jedną z moich ulubionych sukienek, włosy rozpuściłam, umalowałam się lekko i byłam gotowa. To wszystko zajęło mi półtorej godziny. Zostało jeszcze tylko pół. Tak bardzo się denerwowałam, że aż zaczęłam obgryzać paznokcie, a Meg i jej mama skarciły mnie za to. Zadzwonił dzwonek, a ja poszłam otworzyć drzwi. Stał w nich ubrany w garnitur chłopak, uśmiechający się promiennie. Odwzajemniłam ten uśmiech.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział.

---------------------
I jest drugi rozdział! Długo wyczekiwany przez was. Jak wam się podoba? Przepraszam, że nie dodałam go wcześniej, ale problemy z internetem itp. Komentujcie.  Do następnego! ♥ xx





1 komentarz: