- Zostaje. Tu mam Meg, wszystkich znajomych, wspomnienia, tu się wychowałam. Po co miałabym wyjechać, ponieważ mój młodszy brat ma kaprysy? Nie. Zostaje. - powiedziałam stanowczo i wyraźnie, po czym poszłam do swojego pokoju. Moi rodzice rodzice nie pojęli mojej decyzji i stawiali mi ciągle warunki, ale miałam ich gdzieś. Po dwóch dniach już ich nie było. Zostałam sama na ulicy, aż Meg - moja najlepsza przyjaciółka - poprosiła mamę, o to, żebym z nimi zamieszkała. I się udało. Miałam wspaniałe życie. Po niecałym roku razem z Meg zakochaliśmy się w boysbandzie One Direction. Mama mojej przyjaciółki mówiła, że to przelotne, jednak nadal ich kochamy po dwóch latach. Więc zobaczenie ich na żywo, było wspaniałym przeżyciem. I tak się zaczęło..
****
- Li-Li chodź tu szybko! - krzyczała Meg z końca areny. Podeszłam do niej, a ona tylko kipiała z radości. Nie dziwię się jej, przed dosłownie chwilą gadaliśmy z One Direction, a teraz stoimy na scenie, na której dwie godziny temu śpiewali.
- Niesamowite. - powiedziałam rozkoszując się widokiem na ponad dwadzieścia tysięcy miejsc siedzących na arenie, ale całkowicie pustych.
- Całkiem ekstra, huh? - spytał Niall, a mi serce mocniej zabiło. Byłam w nim po uszy zakochana. Przytaknęłam tylko głową na znak potwierdzenia, a on się zaśmiał. Co w tym śmiesznego?
- Co cię śmieszy, Horan? - zapytałam, a on podszedł do mnie niebezpiecznie blisko i wyszeptał mi do ucha:
- Powiem ci jak teraz gdzieś ze mną pójdziesz. - wyszeptał, a ja spojrzałam na Meg, a potem na chłopaka, a on tylko uśmiechnął się do mojej przyjaciółki. Zrozumiała. Niall złapał mnie za rękę i poprowadził za kulisy. Przyznaje bez bicia, że byłam i zaskoczona, i przerażona. Co on planował? Puścił moją rękę, kiedy znaleźliśmy się na dachu budynku. Nawet nie zauważyłam gdzie idziemy.
- Więc, Horan, co cię tak śmieszyło? - spytałam, a on podszedł do mnie z uśmiechem na twarzy.
- Możesz mi mówić Niall? Tak jest o wiele lepiej. - odpowiedział, a ja się zaczerwieniłam. Nigdy, ale to nigdy nie czerwieniłam się przy chłopakach. Spuściłam głowę, a Niall patrzył wciąż na mnie i coraz bardziej byłam przerażona tym, co chce zrobić. Pocałuje mnie? Nie, na pewno nie. A może chce mnie zaprosić na randkę? Nie, to też nie.
- Chciałbym się ciebie spytać..eeee..czy...eee..chciałabyś pójść ze mną..eeee....na randkę? - spytał jąkając się, a ja szczęśliwa podniosłam do góry głowę, wspięłam się na palce i pocałowałam go w policzek, szepcząc:
- Chętnie. - po czym od razu zeszłam na dół, na arenę po Meg. Pojechałyśmy do domu, ale moja przyjaciółka jak zawsze nie szczędziła mi pytań typu: Jak całuje? Zaprosił cię na randkę? Będziecie robić...? To była przesada i od razu chciałabym się zatrzymać i wyjść z tego cholernego samochodu.__________________
Rozdział krótki, ale jest dużo faktów. Nie mam zamiaru się rozpisywać, więc: Mam nadzieje, że rozdział wam się spodobał. Komentujcie ♥ xx
